Transakcja leasingowa, podobnie jak każda inna niesie za sobą pewne ryzyka. Kupując chleb, czy buty, czy cokolwiek innego zawsze ponosimy pewne ryzyko z tym związane.

Może się zdarzyć, że chleb będzie czerstwy, buty wykonane z kiepskiej jakości skóry i chodzić się w nich nie da. Może się nawet zdarzyć coś takiego jak ostatnio w Bolesławcu, czyli w butelce wody mineralnej – chlor. Pytanie co dalej ? Jeżeli chleb, albo buty kupiliśmy u jakiegoś bliżej nieznanego sprzedawcy, gdzieś na straganie, bez paragonu, to raczej trudno oczekiwać, że uda nam się odzyskać jakiekolwiek pieniądze z tytułu: czy to gwarancji, czy rękojmi. Ale jeżeli owe produkty kupiliśmy w sklepie, oznaczonym co do nazwy, znamy przedsiębiorcę, który jest jego właścicielem, a buty są do tego markowe od dobrego producenta, to sprawa wygląda zupełnie inaczej.

Podobnie jest z leasingiem, jeżeli wzięliśmy go w dobrej firmie leasingowej (np. takiej za którą stoi bank), odpowiednio zabezpieczyliśmy swoje interesy na wypadek nieprzewidzianych okoliczności, to jak najbardziej transakcja jest bezpieczna.

O tym jak zabezpieczyć swoje interesy, jak zminimalizować ryzyko na wypadek nieprzewidzianych okoliczności i generalnie co zrobić i jak ułożyć transakcję leasingową, aby spać spokojnie, nie wydając przy tym ogromnych pieniędzy na zbędne ubezpieczenia będę pisać w następnych artykułach. Bo w leasingu jak i w życiu – diabeł tkwi w szczegółach.